Krótka antologia drinków
Drinki są nie tylko groźne z nazwy, ale i również, przynajmniej niektóre potrafią swoją mocą zwalić z nóg. Najbardziej wymyślne nazwy drinków biorą się z ich składników, stanowią niekiedy streszczenie historii ich powstania, bądź wiążą się jakąś ciekawą anegdotą.
Drinki jednakże to nie tylko nazwa i wymyślne składniki. To również doskonały i intrygujący smak. Przykładowo można sobie wypić Gin & Tonic. Albo King Alphonse. Ja osobiście ostatnio polubiłam dość pospolitego drinka o groźnej nazwie Wściekły Pies. Wściekły Pies brzmi groźnie, ale na pewno nie tak groźnie jak Shark Bite!Na prawdę fajny drink.
Fajniejszy niż Velvet Dress. Chociaż fajny nie zawsze znaczy dobry. A dobry nie zawsze znaczy dobry dla każdego. Chociaż jest jeden drink dobry dla każdego – Cuba Libre. Rum, cola i limonka. Komuś nie smakuje? A Malibu? Malibu może nie smakować. Nie każdy lubi słodkawy smak rumu. Ale kto nie lubi, powinien zaserwować sobie Eggnog. To dopiero jest słodki drink! Mojito też ostatnio jest pity. Brzmi świeżo – i taki jest głównie dzięki dodatkowi mięty. Fajnie brzmi Vacation. Bardzo wakacyjnie…Sink or swim – przypomina mi się, jak tata uczył mnie pływać. Metodą naturalną!
Drinki przepisy - czyli sposoby komponowania składników napojów alkoholowych można znaleźć chociażby w internecie. To stamtąd zaczerpnęłam pomysły na wieczorne spotkanie z przyjaciółki. Teraz zastanawiam się co wybrać konkretnie.
Tango brzmi bardzo tanecznie – tylko trochę nie z tej epoki. Queen Elisabeth też raczej przestarzale, ale za to jak dostojnie. Jak komuś nie pasuje angielski akcent, może pokusić się na dostojeństwo bez nutki angielskiej historii – Queen. Sfinks to już w ogóle prehistoria. Ale za to jaka ciekawa. Paddy Cocktail nie wywołuje we mnie żadnych skojarzeń. Ale Sok z żuka (Beetle juice) – wręcz przeciwnie, przypomina mi się zielony stworek z Cartoon Network. Orange Blossom ma bardzo ładną nazwę.
Wszystkie zaczerpnęłam z portalu Open-Bar.pl – internetowego kompendium alkoholi i przepisów na drinki